Miała być mistrzowska feta

24 Wrzesień 2019

Miała być mistrzowska feta, ale lew pokazał kły i pazury… Stal Kutno zaskoczyła osielszczan zmasowaną ofensywą i rywalizacja o mistrzostwo Polski w baseballu rozstrzygnie się dopiero w piątym meczu w Kutnie.

 

Po dwóch zwycięstwach KWK Construction Dębów w Kutnie mistrzowski tytuł wydawał się być na wyciągnięcie ręki, ale Stal nie darmo nosi w klubowym herbie głowę lwa. 17-krotni mistrzowie kraju (to niemal połowa z 35 sezonów ligi baseballowej w Polsce!) przyjechali do Osielska niezwykle zdeterminowani i od pierwszych chwil zaatakowali z animuszem, któremu gospodarze nie byli w stanie się przeciwstawić. Stal wybiła w dwóch zasłużenie wygranych spotkaniach aż 30 hitów, odrobiła straty, wyrównała stan rywalizacji na 2-2 i w sobotę o godz. 14 będzie gospodarzem decydującego piątego starcia finału Ekstraligi.

 

W sobotę oba zespoły posłały na górkę miotaczy z USA, Adana Cabralesa i Phila Richmonda, mieliśmy więc rewanż za mecz nr 2 sprzed tygodnia. Wiadomo było, że Stal stoi pod ścianą i musi iść na całość, ale nikt nie spodziewał się, że już po pierwszych dwóch piłkach narzuconych przez Cabralesa goście będą mieli dwóch biegaczy na bazach! Jakub Wojtczak wybił pierwszy narzut prawie pod płot homerunowy, uzyskując dwubazowego hita, Kacper Kamiński odbił skrót tak skutecznie, że zamiast poświęcenia wyszedł hit. Artur Wojtczak poszedł w ślady brata i również posłał piłkę pod płot kończący boisko, umożliwiając obu biegaczom zdobycie punktów! Świetna akcja Cabralesa dała KWK Construction Dębom podwójny aut, ale kolejnego dabla wybił Jakub Nadolski, a Mateusz Serafin dokończył obieg dający Stali prowadzenie 3:0.

W dolnej turze Daniel Catalan i Paweł Jasiakiewicz byli na 3. i 2. bazie, ale Richmond, podobnie jak przed tygodniem, rozpoczął festiwal strajkautów. Kamiński i A. Wojtczak otworzyli III partię hitami i podwyższyli wynik na 5:0, w dolnej turze Jasiakiewicz wybił hita i po błędzie obrony zdobył pierwszy obieg dla gospodarzy. Rundę później po dablu Mateusza Macniaka punktował Radosław Zajda. Gospodarze wracali do gry, ale w V odsłonie Stal uderzyła po raz kolejny, wybiła 3 hity i zdobyła 3 obiegi, odskakując na 8:2 w połowie meczu…

Cabrales był w sobotę daleki od fantastycznej dyspozycji sprzed tygodnia i miał już prawie 100 narzutów, więc w VI rundzie na górce miotacza pojawił się Zajda. J. Wojtczak został wyautowany na bazie domowej, Kamiński też miał przed sobą ostatnią prostą, ale nowy miotacz zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Po zamianie ról Zajda i Matuszewski zdobyli obiegi dzięki dwubazowym hitom drugiego z nich i ponownie Macniaka. Dominik Gajdziński popisał się w VII części meczu solowym home runem, chwilę później to samo uczynił Catalan (po raz piąty w tym sezonie!), podbijając klubowy rekord home runów w jednym sezonie do 17. Jasiakiewicz i Cabrales dodali kolejne punkty po hicie Zajdy i błędzie obrony, co zredukowało straty do 2 punktów (7:9) na dwie rundy przed końcem meczu.

Nadzieja wstąpiła w serca kibiców, zerwał się doping dla KWK Construction Dębów, ale gospodarze sami podcięli sobie skrzydła, oddając dwa punkty po błędach obrony. W IX partii hit A. Wojtczaka przyniósł Stali kolejne 2 obiegi. W dolnej turze Matuszewski wszedł do gry wskutek błędu i ustalił wynik meczu na 8:13 po hicie Catalana. Osielszczanie mieli obsadzone wszystkie bazy, co dawało jeszcze szansę na powrót do walki, ale budzący pewne wątpliwości strajkaut zakończył sobotnie spotkanie. Strefa strajku i ocena narzucanych piłek przez sędziego głównego Tomasza Kosaka przez cały mecz budziła spore kontrowersje, ale to nie zmienia faktu, że goście lepiej odbijali, a zwłaszcza miotali. Richmond narzucał przez cały mecz i wystrajkował aż 17 pałkarzy, poprawiając swój fenomenalny wynik sprzed tygodnia (16)! I choć znowu wdawał się w zbyt długie pojedynki, przez co ponownie kończył mecz z dramatyczną liczbą 192 narzutów w ramieniu, to właśnie on był ojcem zwycięstwa Stali w trzecim finale Ekstraligi. Wsparli go A. Wojtczak (4 asysty punktowe i 2 obiegi) oraz J. Wojtczak, Kamiński i Serafin (po 3 obiegi).

 

Niedzielny mecz na pozycji miotacza rozpoczęli Paweł Sztejka i A. Wojtczak. I znowu Stal już od pierwszych piłek uderzyła z całą siłą! Kamiński wybił singla, A. Wojtczak aut z poświęceniem, Sztejka oddał dwie bazy i Stal prowadziła 1:0. Gajdziński popisał się hitem dwubazowym, a junior Wojciech Zagawa trzybazowym, co pozwoliło kolejnym trzem biegaczom osiągnąć metę. Zagawa finiszował po piąty obieg, ale bez powodzenia – został wyautowany na bazie domowej. Goście nadal mieli komplet biegaczy w polu, kiedy Sztejka zdołał w końcu zakończyć inauguracyjną turę. A. Wojtczak też niezbyt dobrze wszedł w mecz, w I dolnej półrundzie oddał bazę trzem pałkarzom. Po hicie Cabralesa pierwszy obieg dla gospodarzy zdobył Phil Acosta. Obrońcy Stali popełnili dwa kosztowne błędy i po I odsłonie meczu KWK Construction Dęby dość szczęśliwie przegrywały tylko 3:4.

Katastrofa nadeszła w II partii. A. Wojtczak i Krzysztof Piotrowski wybili dable, Gajdziński singla i misja Sztejki, któremu dokuczała stara kontuzja nogi, dobiegła końca. Nowy miotacz Łukasz Snopek nie był dostatecznie rozgrzany, oddał kilka baz, a rywale wybili mu 3 hity. Stal zdobyła w tej rundzie aż 8 punktów! W dolnej turze na otarcie łez miejscowi zdobyli 2 punkty, ale przegrywali 5:12 i widmo piątego meczu w Kutnie stawało się coraz bardziej realne…

Po dwóch pierwszych rundach, które trwały aż 1,5 godziny, nastąpił niespodziewany zwrot w grze obu miotaczy, którzy stali się niesamowicie skuteczni i przejęli niemal całkowitą kontrolę nad grą, co spowodowało także duże przyspieszenie czasu gry. W III partii nie mieliśmy żadnego biegacza, ale w IV Stal zdołała wybić 2 hity i A. Wojtczak doprowadził do mety swojego młodszego brata. Od tego momentu przez kolejne 3,5 rundy miotacze wpuścili do gry zaledwie czterech pałkarzy! Żaden z nich nie dotarł dalej, niż do połowy drogi, więc wynik 13:5 dla zespołu z Kutna cały czas widniał na tablicy, a czasu na odrabianie strat było coraz mniej…

KWK Construction Dęby poderwały się do ataku w VIII, przedostatniej części meczu. Osielszczanie wybili 4 hity pod rząd, zdobyli 2 obiegi, ale mieli też 2 auty po wyeliminowaniu przez obrońców finiszującego na bazie domowej Szymona Karczewskiego. Dwaj biegacze byli w polu i odbijali czołowi pałkarze drużyny, więc była szansa na dalsze odrabianie strat. Niestety, po odbiciu Catalana sędziowie ogłosili aut na 1. bazie, co oznaczało koniec rundy. Grający trener KWK Construction Dębów uważał, że dotarł do bazy na czas, ale sędziujący w tym meczu na 1. bazie sędzia Kosak uznał jego reakcję za niesportową i usunął Catalana z boiska. To samo spotkało Jasiakiewicza, który niepotrzebnie włączył się do dyskusji. Na boisku zrobiło się dość nerwowo, a kiedy emocje opadły, rozegrano ostatnią partię, którą Stal wygrała 2:1 i cały mecz 15:8.

 

Za nami cztery mecze finałowe tegorocznej Ekstraligi i… cztery zwycięstwa gości. Nie jest to żadną sensacją, bo w baseballu własne boisko nie jest takim atutem, jak w innych dyscyplinach sportu, najważniejsza jest dyspozycja miotaczy. A w sobotę i niedzielę miotacze KWK Construction Dębów razili nieskutecznością, co pozwoliło Stali wybić łącznie 30 hitów i zdobyć 28 obiegów. W tej sytuacji nawet liczne błędy w obronie nie przeszkodziły zespołowi z Kutna w odniesieniu dwóch pewnych zwycięstw. – Katastrofalne początki obu meczów kosztowały nas utratę przewagi wywalczonej przed tygodniem – podsumował 3. i 4. mecz finałowy Łukasz Snopek. – Nie poddajemy się jednak, skoro wygraliśmy dwukrotnie w Kutnie, możemy tego dokonać po raz trzeci! – dodał.

Stal wygrała zasłużenie i teraz będzie miała psychologiczną przewagę przed decydującym piątym meczem. Do tego KWK Construction Dęby mają poważne problemy kadrowe. Kontuzjowany jest Paweł Zagórski, z bolesnym urazem zmaga się Sztejka, a Szymon Szymański grając w sobotę na pozycji łapacza, został boleśnie uderzony piłką w rękę i przedwcześnie opuścił grę, również w niedzielę. Największym problemem będzie jednak nieobecność w decydującym starciu Catalana i Jasiakiewicza, którzy po usunięciu z boiska będą odbywać automatyczną karę zawieszenia. Na szczęście w odwodzie pozostaje czwarty Amerykanin, Patrick Cromwell, którego podstawową pozycją defensywną jest właśnie 3. baza, więc będzie mógł tam wypełnić lukę po Jasiakiewiczu. Bardziej odczuwalny będzie brak dwóch czołowych pałkarzy. Piąty mecz zostanie rozegrany w Kutnie w najbliższą sobotę o godz. 14. Natomiast w niedzielę (godz. 12 i 15) zaplecza obu klubów spotkają się w Osielsku, by rozegrać dwumecz półfinałowy Bałtyckiej Ligi Baseballa.

Ze sportowym pozdrowieniem
Jarek S. Kaźmierczak

zamknij x

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.